Kudłacz
Żubr w kontuszu. Nie uśmiecha się na zdjęciach. Pilnuje, żeby każda kostka miała 150 gramów, dziewięć składników i zapach, o który ktoś cię zapyta.
Nasz żubr. Nasze mydło.
Kudłacz to żubr w kontuszu, który ma dość detergentu w plastikowej butelce i zapachów „świeża bryza” z laboratorium. Nie uśmiecha się na zdjęciach. Nie musi. Pilnuje, żeby każda kostka miała 150 gramów, dziewięć składników i zapach, o który ktoś cię zapyta. Nie zapach, który ktoś ci wybaczy.
Historia w trzech akapitach
Zaczęło się od półki w markecie. Czterdzieści żeli pod prysznic, wszystkie „dla mężczyzn”, wszystkie z tą samą listą składników, której nikt nie umie przeczytać, i zapachem, który ktoś wymyślił w laboratorium pod Frankfurtem. Pomyśleliśmy: jeśli facet ma się myć codziennie, niech się myje czymś, co ma pięć składników z nazwy, a nie pięćdziesiąt z numeru.
Potrzebowaliśmy kogoś, kto to upilnuje. Kogoś, kto nie da się namówić na „tylko trochę” syntetyku, bo tak wychodzi taniej. Padło na żubra. Żubr jest z Polski, nie negocjuje i nie udaje, że jest czymś innym. Kontusz dostał, bo w kontuszu chodzili ludzie, którzy mieli jedno słowo i jeden podpis.
Dziś Kudłacz jest na każdym pudełku. Patrzy na ciebie, kiedy bierzesz kostkę do ręki, i patrzy na nas, kiedy warzymy. Nie zapach, który ktoś ci wybaczy. Zapach, o który ktoś cię zapyta.
150 gramów
Nie 90. Chłop nie powinien skrobać resztek po trzech tygodniach. Kostka starcza na około pięć tygodni.
Dziewięć składników
Cztery oleje, woda, dwa aktywne, dwa dodatki. Wszystkie wymówisz. Pełna lista na pudełku i na stronie.
Jedno słowo
Nie pachnie tak, jak obiecaliśmy? Piszesz, oddajemy pieniądze. 30 dni. Bez formularza na trzy strony.
Wybierz kostkę. Kudłacz dopilnuje reszty.
Wysyłamy w drugiej połowie stycznia 2027. Płacisz raz, żadnej subskrypcji.